- Od jutra treningi zaczynamy o szóstej rano. O trzynastej będzie przerwa, pół godziny a później wracacie na arenę i ćwiczymy aż dopóki nie powiem, że można skończyć. Nie spóźnij się, nie lubię spóźnialskich. - mruknąłem po czym odszedłem w swoją stronę. W tym właśnie momencie zorientowałem się, że zacząłem gadać jak mój ojciec i bracia. Ojciec właściwie cały czas irytował się moją niepunktualnością a Mihnea surowo traktował tych, którzy spóźniali się na treningi wojowników. Nie mam pojęcia, jak to wygląda u Sorciego i jego Venatorów ale pewnie podobnie. Wróciłem do swojego domu i zająłem się swoimi sprawami. Następnego dnia zaś czekałem na placu treningowym już od piątej. Większość morderców zjawiła się o odpowiedniej porze ale nie wszyscy. Dla tych, którzy się spóźnili miałem specjalne zadanie.
- Najpierw pompki moi drodzy. Pięćdziesiąt tak na początek a później ktoś musi wyczyścić sprzęt. Wy to zrobicie.- mruknąłem i oparłem się o leżącą nieopodal kłodę. Spóźnieni rekruci zaczęli wykonywać wskazane przeze mnie ćwiczenie. Wśród nich była również Aralia.
- Niżej młoda, niżej.- mruknąłem po czym położyłem jej dłoń miedzy barkami i przycisnąłem do ziemi.
- Do samej ziemi.- powiedziałem po czym ruszyłem w stronę składu broni. Rekruci w końcu skończyli ćwiczenie i podeszli do mnie.
- Macie wyczyścić wszystkie ostrza. Na błysk.- mruknąłem po czym ruszyłem w stronę placu ćwiczeniowego ale zatrzymałem się jeszcze na chwilę i odwróciłem w stronę spóźnialskich.
- A no i możecie zapomnieć do przerwie na obiad.- uśmiechnąłem się chytrze po czym ruszyłem do ćwiczeń.
<Aralia?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donovan Dracula z rodu Dragomir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donovan Dracula z rodu Dragomir. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 29 stycznia 2019
Od Donovana Cd Aralia
Po skończonych ćwiczeniach postanowiłem odwiedzić Calypso. W sumie to wszystko ciągnęło się już zbyt długo. Okej, dobra, zgoda lubię ją, jest córką jednego z lordów i pewnie łatwiej byłoby mi zostać tym hrabią po ślubie z nią ale wolałem mieć więcej swobody, Cali zapewne od razu chciałaby mieć dzieci i zostałbym uziemiony. Ja przepraszam bardzo ale takie rzeczy to dobre są dla staruszków pokroju mojego ojca i starszych braci. W końcu przecież oni już są w większości uziemieni, ja wolę jeszcze pocieszyć się życiem. Nagle dostrzegłem w tłumie Aralię. Ona również mnie zobaczyła i podeszła do mnie.
- Cześć.- powiedziała nieśmiało.
- Potrzebujesz czegoś?- zapytałem szybko spoglądając na nią.
<Aralia?>
- Cześć.- powiedziała nieśmiało.
- Potrzebujesz czegoś?- zapytałem szybko spoglądając na nią.
<Aralia?>
Od Donovana Cd Aralia
Zazwyczaj gdy byłem wnerwiony wszyscy schodzili mi z drogi. Tak było i tym razem, jedynym wyjątkiem była ta nowa, Aralia. Po skończonym treningu postanowiłem uprzykrzyć rekrutom i w sumie wszystkim moim podwładnym życie jutrzejszym całodziennym treningiem. A co! Skoro wojownicy mojego brata i Venatorzy mogą ćwiczyć całe dnie a poza tym utrzymywać nieskazitelny porządek i posłuszeństwo to przecież mordercy nie mogą być gorsi. Jak zapowiedziałem, tak zrobiłem i kolejny dzień był pełen ćwiczeń i poprawiania błędów.
- Khal jeśli będziesz wciąż tak spięty to od razu wszyscy domyślą się że coś kombinujesz.- krzyknąłem spoglądając na jednego z nowych rekrutów.
- Aralia nie baw się tym nożem, zrobisz sobie krzywdę.- powiedziałem po czym podszedłem do dziewczyny.
- Musisz chwycić go w ten sposób, teraz celujesz i rzucasz.- zademonstrowałem jej jak rzucać nożem.
- Spróbuj sama, tylko nie traf nikogo, nie uśmiecha mi się wzywać medyków.
<Aralia?>
- Khal jeśli będziesz wciąż tak spięty to od razu wszyscy domyślą się że coś kombinujesz.- krzyknąłem spoglądając na jednego z nowych rekrutów.
- Aralia nie baw się tym nożem, zrobisz sobie krzywdę.- powiedziałem po czym podszedłem do dziewczyny.
- Musisz chwycić go w ten sposób, teraz celujesz i rzucasz.- zademonstrowałem jej jak rzucać nożem.
- Spróbuj sama, tylko nie traf nikogo, nie uśmiecha mi się wzywać medyków.
<Aralia?>
poniedziałek, 28 stycznia 2019
Od Donovana Cd Aralia
Mój humor tego dnia był wyjątkowo podły. Nie mówię, że nigdy taki nie jest, ale zazwyczaj mogę funkcjonować nie rzucając wrednymi komentarzami na prawo i lewo. Niestety ostatnio Calypso zrobiła się nerwowa i coraz bardziej naciskała na ślub. Co prawda chciałem zostać hrabią ale ojciec był nieubłagany i nie chciał dać mi hrabstwa dopóki nie będę miał żony. Jak można więc wywnioskować wszystko co mówiła powinno być mi na rękę ale było wprost przeciwnie. Lubiłem ją i dobrze mi się z nią żyło ale była zbyt rządna władzy. Próbowała zmusić mnie żebym robił wszystko, tak jak ona tego chciała ale ja niestety nie należałem do tych uległych. Oprócz tego dostałem nowych rekrutów, którzy marzyli o zostaniu mordercami ale mieli umiejętności na poziomi zera. Nagle poczułem uderzenie w pierś. Spojrzałem w dól i dostrzegłem jedną z moich nowych rekrutek. Wyciągnąłem dłoń aby pomóc jej wstać ona jednak ją odtrąciła.
- Nie powinnaś być w tej chwili na ćwiczeniach?- zapytałem spoglądając na nią i unosząc brew.
<Aralia?>
- Nie powinnaś być w tej chwili na ćwiczeniach?- zapytałem spoglądając na nią i unosząc brew.
<Aralia?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)